Tom patrzył na chodzącą w kółko Belle, była wkurzono ostro wkrzona. Nie dziwili się jej Parker chłopak z Gryffindoru wyzwał ją od wiedzm i gorszych żeczy.
-Bella może byś usiadła i się trochę uspokojiła.-powiedział Regulus.
-A po co mam siedzieć!!! A zresztą ja jestem spokojna jestem wręcz bardzo spokojna!!!
-Nie żebym coś mówił... ale osoba spokojna raczej się tak nie zachowuje.-zaczął Avery.
Bellatrix spojrzała na niegi i gdyby wzrok zabijał to Avery dawno był by martwy.
-Avery ma racje, co nie jest nowością ale ma rację. Bella nie warto przejmować się tym co powiedział jakiś brudny, szlamowaty Gryfon.-powiedział Rokwood.
-Ja pier...niczę-dodała widząc że jednak w pw. są pierszoroczni.
-Bella, może chcesz się przejść, ochłoneła byś trochę.-powiedział w końcu Tom.
-Dobrze, pujde po kurtkę.
Na dworzę było biało i padał śnieg.
-I co? Lepiej?
-Tak, dzięki Tom.
-Nie ma za co.
Spacerowali dlugo ze sobą milcząc, Tom cały czas paczył na Belle z płatkami śniegu na czarnych włosach i z różowymi policzkami od zimna wyglądała jeszcze ładniej, jeśli to było możliwę.
-Bella, nie wiem czemu ale jesteś inna niż te wszystkie dziewczyny.
-Inna?
-Taka normalna nie przejmujesz się ciuchami i innymi pierdołami większości dziewczyn złamało by paznokieć i już tragedia, a ty mogła byś się wykrwawiać a i tak byś nie odpuściła.
-Tak już mam.
Staneli, Tom złapał Bellatrix za ramiona i przyciągną ją do siebie, ona się nie opierała. Po chwili... pocałował ją, krótko i delikatnie.
Lucjusz